| Wizyta w sklepie z zasłonami |
| Przed tygodniem wybrałem się z żoną na zakupy. Byłem święcie przekonany, że pojedziemy tylko do spożywczego, ewentualnie do jakiegoś marketu ogrodniczego. Myliłem się. W samochodzie żona rzuciła hasło jedziemy wybierać zasłony. Zaskoczyła mnie niemile. Lubię zakupy, ale wybieranie zasłon, firan i innych tego typu rzeczy przyprawia mnie o ból głowy. Nie wiem jak można zachwycać się tkaninami. A w tym przypadku tak to wygląda. Weszliśmy do sklepu. Przy wejściu wisiał napis. Tkaniny. Promocja. Żona coś wspomniała, że może by kupiła coś i dała krawcowej na uszycie spodni. Jakoś mi się udało odwieść ją od tego pomysłu i skierować do działu z zasłonami. Oczywiście nie obyło się bez wizyty w sąsiednim dziale obrusy. Na szczęście bez zakupów. Ale wciąż czekała mnie wizyta w dziale z zasłonami. Byliśmy tam chyba z czterdzieści minut. Co rusz musiałem odpowiadać na pytania czy te zasłony są odpowiednie, czy może ciemniejsze, jaśniejsze, bardziej zielone i tak dalej? Zgodziłem się na te, które najbardziej mi się spodobały. Teraz jedziemy z nimi do krawcowej. Obszyje nam je i jutro będziemy mogli je powiesić w oknach dużego pokoju. Boje się, że to nie ostatnia nasza wizyta w tym miejscu. Żona mówi coś o firankach. Mam nadzieję, że tylko żartuje, ale znając ją jest odwrotnie. Bardzo chce jakieś wybrać. |